Oczywiście nasz szanowny Prezes pominął fakt, iż w razie przecudownej pogody zostajemy tam pod namiotami (kto chętny oczywiście). Namioty we własnym zakresie
no i po weekendzię. Było trochę jeżdzenia, no i dużo "integracji" Kędzior jako jedyny wyjechał z naszego bagienka ( no ale on to ma przeznaczone 2 mosty na weekend Darek jako pierwszy zrobił staw, a ja górkę obok ogniska.